środa, 11 kwietnia 2018

Program Canpol Babies

Niedawno znalazłam w internecie świetną stronkę z artykułami i poradami dla mam lub kobiet spodziewających się dziecka. Zachęcam dołączyć do programu, w którym jak się postaramy, to zostaniemy testerkami produktów dla dzieci. Oprócz tego na stronie można udzielać przydatnych porad i zapoznać się z wieloma problemami młodych mam.
Dla mnie to kopalnia wiedzy, bo dopiero raczkuję w tym temacie, ale wszystko przede mną :)


Jeśli macie ochotę dołączyć do programu tak, jak ja zapraszam TUTAJ do blogosfery.




Bunt dwulatka

Ciągłe protesty i wybuchy złości dwulatka są męczące. Na szczęście w wielu wypadkach można je przewidzieć i zapobiec awanturze.
Kiedy maluch przestaje być bezradnym niemowlęciem i staje się coraz bardziej samodzielnym dzieckiem, patrzymy na niego z dumą i radością. Oto nasze kochane maleństwo potrafi już tyle rzeczy zrobić samo. I coraz częściej ma własne zdanie...

Szybko okazuje się jednak, że ta samodzielność i niezależność ma także swoje gorsze strony. Bo dziecko coraz częściej chce decydować o sobie, a gdy nie może dopiąć swego - złości się i awanturuje. Jego ulubionym słowem jest "nie", którym kwituje większość naszych pomysłów. Jeśli nie chcemy mu ustąpić, potrafi na przykład na środku chodnika rzucić się na ziemię albo wrzeszczeć, ile sił w płucach.

Wiemy wprawdzie, że ten okres buntu to naturalny, przejściowy etap w rozwoju małego dziecka, które bada granice swojej władzy, ale nie zmienia to faktu, że często czujemy się bezradni i nie bardzo wiemy, jak z malcem postępować.

Jak zatem zapobiegać wybuchom złości?

Nie zaskakuj

Gdy chcesz, żeby dziecko coś zrobiło, odpowiednio wcześnie uprzedź je o tym. Na przykład, gdy czas kończyć zabawę i trzeba już szykować się do spania, powiedz o tym maluchowi kilka minut wcześniej. A potem przypomnij o tym jeszcze raz. Nawet jeśli nie powita końca zabawy z entuzjazmem, protest najprawdopodobniej nie będzie już aż tak gwałtowny.

Działaj, zamiast pytać

Zamiast pytać: "Idziesz do kąpieli?" (z góry wiadomo, że najpewniej odpowie "Nie!"), powiedz: "Chodź, napuścimy wody do wanny", weź malucha za rękę i zaprowadź do łazienki. Jeśli czujesz jego opór, możesz zaproponować: "Ja odkręcę kurek, a ty wlejesz płyn do kąpieli". Dzięki temu dziecko będzie miało mniej okazji do protestów.

Pokaż ciekawą alternatywę

Dla żadnego dziecka powrót do domu ze spaceru czy placu zabaw nie stanowi miłej perspektywy. Chyba że dzięki temu można zrobić lub zobaczyć coś interesującego. Nie mów więc po prostu: "Idziemy do domu!", tylko zaproponuj: "Chodźmy, sprawdzimy, czy ta wielka koparka jeszcze stoi na naszej ulicy". Albo: "Chodźmy, może znów spotkamy tę wiewiórkę, która mieszka na drzewie koło naszego domu".

Unikaj pokus

Jeśli przy okazji każdych zakupów maluch rzuca się na podłogę, domagając się kupna kolejnej zabawki, staraj się nie zabierać go do supermarketów ani galerii handlowych. Jeżeli to niemożliwe, omijaj półki i sklepy z zabawkami szerokim łukiem. Są zbyt kuszące, by dziecko pozostało wobec nich obojętne. A czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal...

Odwróć uwagę

To często wystarczy, by groźnie zapowiadająca się awantura rozeszła się po kościach. Gdy dziecko koniecznie chce jechać w wózku na stojąco albo odmawia wyjścia ze sklepu, postaraj się je zagadać. "Spójrz na tego małego kotka. Tam za drzewem!" lub "Widziałeś? Jaś idzie z babcią na spacer".

Pozwól pomarzyć

Odrobina fantazji w wielu wypadkach pomaga oddalić widmo awantury. Gdy wracając ze spaceru maluch jęczy, że bolą go nóżki i nie chce dalej iść, zamiast się denerwować, powiedz: "Ale byłoby fajnie, gdybyśmy mieli helikopter. Za pięć minut wylądowalibyśmy na naszej ulicy", albo "Szkoda, że nie mam czarodziejskiej różdżki. Wyczarowałabym latającą miotłę, na której polecielibyśmy do domu". Jeśli dziecko da się wciągnąć w marzenia ("Ja wolałbym samochód lub konia!"), nawet nie zauważy, kiedy dojdziecie do domu.

Unikaj zakazów

Staraj się unikać mówienia "nie", jeśli tak naprawdę nie ma znaczenia, czy maluch cię posłucha, czy nie. Nic się nie stanie, jeśli dziecko przez kilka minut pobiega na golasa po kąpieli albo posiedzi pod stołem. Jeśli nie będziesz na niego zwracać uwagi, szybko mu się to znudzi.

Pozwól dziecku decydować

Podejmowanie decyzji w drobnych sprawach daje małemu człowiekowi zadziwiająco dużo satysfakcji. Jest szansa, że nie oprotestuje konieczności założenia czapki, gdy wcześniej dasz mu dwie do wyboru i zapytasz: "Wolisz czerwoną czapkę z pomponem czy zieloną z nausznikami?". Prawdopodobnie nie będzie krzywił się na widok kanapki, jeśli przygotowując ją, pozwolisz mu zdecydować, czy będzie ozdobiona plasterkiem pomidora, czy paskami papryki.

Zamień "nie" na "tak"

Zamiast: "Nie dam ci lodów przed obiadem!", można powiedzieć: "Tak, synku, po obiedzie na deser dostaniesz lody. Wolisz owocowe czy waniliowe?". Zamiast: "Nie wolno ruszać lalek siostry!", można powiedzieć: "Gdy Kasia wróci z przedszkola, razem pobawimy się lalkami. Chcesz?". Znaczy to samo, ale brzmi zupełnie inaczej. A przede wszystkim - nie prowokuje protestów.

Powód do buntu

Czasem warto zastanowić się, czy bunt dziecka nie ma przypadkiem uzasadnienia. Może buty, przed włożeniem których malec tak protestuje, są na niego za małe? A w czapce, którą uparcie zdejmuje, jest mu za gorąco? Może wózek czas już odłożyć do lamusa i pozwolić dziecku chodzić na własnych nogach?

Bunt przeciwko spaniu w dzień to zwykle sygnał, że malec już nie potrzebuje drzemki. Niechęć do niektórych potraw bywa wynikiem alergii lub nietolerancji pokarmowej.

Gdy doszło do awantury

Najlepiej ją przeczekać. Nawet gwałtowny bunt z czasem traci na sile. Zamiast się więc denerwować, udaj, że nie zwracasz na malca uwagi. Zadbaj tylko, by nie zrobił sobie krzywdy. W zatłoczonym sklepie, na ruchliwym chodniku przytul mocno dziecko i pozwól mu wypłakać się w twoich ramionach. Nie przejmuj się nieprzychylnymi komentarzami przechodniów. Dziecko ma prawo do złości i łez, ale twoja stanowczość jest mu potrzebna. Bo daje mu oparcie i poczucie bezpieczeństwa. 

źródło: www.edziecko.pl

czwartek, 8 lutego 2018

Torba do szpitala - mamaginekolog



Torba do porodu okiem kobiety która rodziła, kobiety ginekolog, kobiety która pracuje na sali porodowej i oddziale położniczym – czyli co mamaginekolog zabrałaby ze sobą.
Jeżeli znacie kogoś kogo może ten post zainteresować (czytaj: głównie kobiety w zaawansowanej ciąży ;)) to oznaczcie je w komentarzach. 🙂 Podejrzewam, że nawet nie wiecie jak trudne może być spakowanie torby do szpitala. 
Ja też miałam z tym trudności – ten post napisałam niedługo po moim porodzie – pewnie teraz bym tego już tak dobrze nie pamiętała.
Na początek trzy ważne założenia które przyjęłam:
Po pierwsze: Bierzemy jak najmniej rzeczy – o tyle mniej rzeczy z zarazkami szpitalnymi wróci do domu.
Po drugie: Pakujemy się na dwa dni. 80% kobiet wychodzi ze szpitala po 48h, a jeżeli zostaniecie w szpitalu dłużej, rodzina zdąży dowieźć potrzebne wam rzeczy.
Po trzecie: Zakładam w tym poście, że szpital wam nic nie da, więc kieruję ten wpis głównie do kobiet które rodzą w przeciętnym szpitalu w Polsce. Oczywiście są szpitale, w szczególności poza Polską, w których duża część niezbędnych rzeczy jest zapewniona.
10 niezbędnych rzeczy dla mamy:
1. Trzy koszule nocne – w tym jedna której wam nie będzie szkoda gdyż po porodzie może (ale nie musi) nie nadawać się już do noszenia. Bez obaw, nie muszą to być specjalne koszule do karmienia, w zupełności wystarczy gdy są na ramiączkach albo mają guziki z przodu.
2. Dwa biustonosze z funkcją karmienia – rodzić możecie w staniku lub bez, ale gdy rozpocznie się laktacja powinno się nosić stanik (przynajmniej przez pewien okres), zapobiega to zastojowi pokarmu oraz uszkodzeniu kanalików mlekowych.
3. Ręcznik kąpielowy, ew. dodatkowo drugi, mały do rąk.
4. Kosmetyczny niezbędnik – szczotka do włosów, gumka, szampon, szczoteczka do zębów + pasta, mydło (może być w płynie) – małe opakowanie.
5. Klapki. Materiałowe kapcie zostawcie w domu – do szpitala tylko klapki, albo inne gumowe buty teraz na rynku jest ogromny wybór takich butów.
6. Szlafrok – grubość zależnie od pory roku. Osobiście miałam cieniutki w listopadzie i było ok. Na oddziałach położniczych i noworodkowych jest bardzo ciepło.
7. Ubranie na wyjście – najlepiej wrócić w tym w czym się przyjechało, chyba, że tak nie chcecie.
8. Dwa opakowania podkładów poporodowych – Bella Mama. Robię tu im małą reklamę (nie mam żadnego związku z tą firmą!) bo te są po prostu ze względów medycznych najlepsze. Nie posiadają w ogóle tego plastiku, który nie oddycha, a który przez inne firmy jest dodawany do podpasek, nawet tych „dla mam”. jeżeli znajdziecie innej firmy, również bez plastiku to oczywiście także mogą takie być.
9. Pięć sztuk majtek siatkowych – najlepiej fason „szorty”. Jeżeli będziesz miała cięcie cesarskie koniecznie wybierz takie majtki które nie mają gumki na wysokości blizny po CC.
10. Zgrzewka wody. Możecie ją mieć w samochodzie (chyba, że jest to zima ;)), a jedną butelkę w torbie do porodu.
Jakie niepotrzebne rzeczy można znaleźć w torbach porodowych u znacznej części kobiet? 
Książki, laktator, wkładki laktacyjne (jeśli już, to weźcie kilka sztuk zamiast całego opakowania).
Dodatkowo, kilka rzeczy nieobowiązkowych, które osobiście polecam:
– Krem z lanoliny do sutków oraz nakładki typu Breast Shells – ktore pozwalają skutkom oddychać i się regenerować między karmieniami. Po jednym dniu miałam całkiem pogryzione sutki, bo Roger nie potrafił ssać. Niestety to problem bardzo wielu kobiet. Te dwie rzeczy nie zajmują dużo miejsca, a bardzo pomogą!
– Sztućce i kubek.
– Małe dmuchane dziecięce koło ratunkowe. Nie miałam tego, ale do następnego porodu na pewno bym zabrała. Kto wie po co? 😉
10 niezbędnych rzeczy dla maluszka:
1. Rożek noworodkowy oraz ciepły kocyk (ale taki naprawdę ciepły). 
My mieliśmy taki zwykły i Rogerek nam zmarzł, i musiał na 2h iść do cieplarki. To była moja pierwsza trauma z rodzicielstwa, aż zemdlałam! Ale to temat na oddzielny wpis.
2. Ubranka – noworodki ubiera się w dwie warstwy tzn. body i najlepiej na to pajacyk – trzy takie zestawy. Dwie czapeczki oraz trzy pary skarpetek.
3. Pięć pieluszek tetrowych – mogą pełnić też funkcję ręcznika dla dziecka i mamy w razie potrzeby, choć w większości szpitali noworodków się nie kąpie.
4. Dziesięć – piętnaście pieluszek jednorazowych w rozmiarze 1. Nie bierzcie całego opakowania, bo zajmuje dużo miejsca a na pewno w 2 dni więcej się nie przyda.
5. Maść do pupy – najpopularniejsze to: linomag, bepanthen, sudokrem albo alanthan.
6. Delikatny bezzapachowy krem. Raczej nie przyda się dla dziecka, ale jeżeli pojawi się taka potrzeba to taki powinna używać mama – do twarzy, rąk itd.
7. Jedno opakowanie mokrych chusteczek. Świetne też do toalety okolic intymnych mamy.
8. Butelka z anatomicznym smoczkiem. Warto mieć ją ze sobą na wypadek, gdyby okazało się, że macie problem z laktacją. Dokarmianie mlekiem modyfikowanym z takiego smoczka, mniej zaburzy odruch ssania noworodka, niż karmienie ze standardowych smoczków, które otrzymacie w szpitalu. Istnieje wiele lepszych metod dokarmiania niż butelką, ale w razie czego gdybyście nie miały pomocy położnej laktacyjnej a lekarze pediatrzy zalecili dokarmianie to jest to pośrednio najlepsze rozwiązanie.  Jeżeli jesteście przekonane, że z laktacją nie będzie problemu – jest to wasza kolejna ciąża to ten punkt możecie oczywiście pominąć.
9. Octenisept – mini buteleczka. Nie obowiązkowo, bo na pewno będzie w szpitalu, ale zawsze wygodniej mieć swoją.
10. Trzy podkłady do przewijania – dobre też dla mamy jako podkład na łóżko w razie potrzeby.
Na koniec to co najważniejsze, czyli czego NIE brać!
– Zabawek, misiów szumisiów, gryzaków, grzechotek – przyniosą tylko zarazki do domu a są nie potrzebne. To są super rzeczy ale do DOMU, a nie do szpitala.
– Poduszki do karmienia. Chyba, że można ją po szpitalu w całości wyprać w wysokiej temperaturze. To samo tyczy się kocyków, rożków i ubranek – pierzemy je w wysokiej temperaturze po powrocie do domu.
– Fotelik i kombinezon. Przywieźcie je dopiero na sam koniec, już w dniu wyjścia ze szpitala.
Ok, to tyle w temacie. Teraz wasza kolej, napiszcie o czym zapomniałam. 
A wiem! – Biszkopty… Będą niczym najsmaczniejszy tort po porodzie!
PS. Nie piszę o rzeczach oczywistych jak dokumenty, dokumentacja ciąży czy telefon, bo to powinniście brać ze sobą wszędzie, a nie tylko do szpitala.

Poduszka do karmienia

Na początku twierdziłam, że taka poduszka to przecież zbędny wydatek, pewnie zwykła poduszka sprawdzi się podobnie.. ale jednak. Zmieniłam zdanie po rozmowie z kuzynką, która już ponad dwa miesiące testuje taki wynalazek i jest zachwycona. Przede wszystkim chodzi o nasz biedny kręgosłup, który przy maleństwie narażony jest na ciągłą pracę na wysokich obrotach. Na rynku produktów dla młodych mam możemy znaleźć dużo pomocnych wynalazków – stelaż do wanienki, przewijak, poduszka do karmienia… nie musimy kupować wszystkiego, ale na pewno warto przemyśleć zakup kilku ‚pomocników’. 

Nie ukrywajmy, że cena jest istotna, zwłaszcza, że musimy kupić nie tylko poduszkę czy przewijak, ale milion innych rzeczy i tutaj wszystkie mamy na pewno wiedzą, że nie przesadzam. Najtańsza poduszka, jaką znalazłam to koszt 26 zł (bez wysyłki). Poduszki w dość niskich cenach możemy znaleźć na allegro, mają wiele wzorów, kolorów. Producent zapewnia, że spełnia wszystkie funkcje takiej poduszki, co więcej pokrowiec jest ściągany. Wszystko zależy od możliwości naszego portfela, jednak osobiście polecam uważać na wypełnienie. Jeśli szybko nam się odkształci poduszka nie spełni do końca swojej roli. Pamiętajmy, że już niedługo będziemy mogły wykorzystać ją przy nauce siadania naszych pociech.

Taka poduszka to nie tylko ułatwienie dla mamy, ale również dla taty, któremu łatwiej karmić malca butelką. Pomaga też uniknąć kolek, ponieważ główka uniesiona jest nieco wyżej ciałka. Wybór na pewno nie jest prosty. Kura babci dany (La Millou) jest niezwykle popularna, ładnie wygląda, ma ciekawe wstawki, ale czy odpowiednia opina talię i czy cena nie jest lekko przesadzona?
Jeśli ktoś takową posiada chętnie zapoznam się z opinią! 
Kura babci Dany 99zł

Rogal do karmienia 45zł

Przy wyborze swojej poduszki nie miałam wielkich wymagań. Najważniejsze było dla mnie, aby miała zdejmowaną poszewkę i granulat silikonowy, no i oczywiście odpowiadającą mi estetykę. Dlaczego silikon? Ponieważ świetnie przybiera odpowiedni kształt i wraca do pierwotnego, a ponad to zapewnia odpowiednią wentylację. Podobno równie dobra jest pianka, a raczej nie poleca się styropianu. 

Ja wybrałam tę w kolorze intensywnego granatu, dostępną na allegro:
Uważam, że dokonałam świetnego wyboru. Jeszcze nie wiem jak sprawdzi się w praktyce, ale pierwsze wrażenie zrobiła na mnie bardzo dobre. Jest milutka, świetnie wykonana, ma odpowiednio twardy wkład i przyszła do nas bardzo szybko, dlatego myślę, że śmiało mogę polecić.