Krem? Biel? Czerń?

OUTFUT

Płaszczyk - Bazarek
Bluzka - No name (lumpeks)
Chusta - Bazarek
Jeansy - Bonprix
Zegarek - Aliexpress
Torebka - Monnari
Buty - Czas na buty

Nina Ricci L'extase

Nie po drodze było mi z Niną Ricci. Nie byłam nigdy fanką Niny – nie znajduję w niej nic spektakularnego, nie pokochałam też legendarnego L’Air du Temps (co teraz się zmienia i szukam jakiegoś dobrego rocznika). Czekałam więc na trzecie filarowe perfumy tej marki z wielką nadzieją.
Potem moim oczom ukazał się przepiękny flakon, przeczytałam o tym, jakie te perfumy mają być kobiece i zmysłowe, zobaczyłam bardzo sugestywną reklamę i byłam zaciekawiona.
I co się okazało?
Nie ma tutaj żadnej kobiety – jest dorastające dziewczę. Nie ma tutaj wymiętolonych prześcieradeł i lubieżnych spojrzeń – jest całkiem czysty i schludny zapach. Kiedy oglądam reklamę tych perfum mając na sobie L’Extase, chce mi się zwyczajnie śmiać.
Zakładając, że tego mężczyznę (ze spotu reklamowego) przyciąga zapach Casty, a nie jej piękno, uważam, że ona powinna mu powiedzieć „SLOW DOWN THERE, MUCHACHO!” i zaśmiać się mu prosto w twarz. Bo czym się tutaj ekscytować? W L’Extase nie ma nic niezwykle zmysłowego ani kobiecego. Reklama tym perfumom na pewno pomogła świetnie, bo ponoć dobrze sobie radzą. Ale to tylko kolejny przykład na to, że najlepszym sprzedawcą perfum jest seks.
Nie mam zamiaru krytykować samej kompozycji. Uważam, że Kurkdjian poradził sobie tutaj naprawdę dobrze. L’Extase to zapach bardzo współczesny, dla kobiety zabieganej, która potrzebuje „ładnie pachnieć”. Nie mówię, że nie ma on prawa przypaść do gustu perfumoholiczkom całego świata, ale większość z nich stwierdzi, że to już było – milion razy.
L’Extase otwiera się owocowo pieprznym i bardzo dziewczęcym akcentem. Soki z gruszek i brzoskwiń z dodatkiem różowego pieprzu pachną bardzo radośnie i zapraszająco. Zaraz za nimi są białe kwiaty – białe jak gwiazdki na amerykańskiej fladze i tak nawet amerykańsko pachną. Następnie mamy trochę chłodnego jaśminu i dużo czerwoniutkiej, szablonowej róży. Pachnie trochę jak mydło, ale szybko odkrywam, że  tuli pomiędzy swoimi płatkami różowe malinki. Zapach robi się trochę słodszy. Przy tym wszystkim wciąż jest lekki, świeży. Bardzo mocno pogrywa piżmo i benzoes, gdzieś bardzo blisko skóry tuli się karmel i wanilia, które nie są raczej szczególnie wyczuwalne, bo piżmowo – kwiatowy akord je przygłusza.
W ten właśnie sposób L’Extase próbuje zadowolić wszystkich równocześnie – coś dla tych, którzy lubią kwiaty, dla tych, którzy kochają perfumy rześkie, ale przy okazji słodkie… A! Jest tam nawet i cedr – gdyby ktoś lubił nuty drzewne… L’Extase to moim zdaniem klisza i świetny przykład do tłumaczenia dzisiejszych preferencji zapachowych, a raczej tego, co uważają koncerny o osobach, które perfumy kupują. Jak do tego dodamy temat reklamy – możemy dyskutować godzinami.
To, co? Bierzemy się do rozmowy? 😉


/trwałość perfum: dobra – około 6, 7 godzin (może się wydawać, że to nie jest wiele, ale ja spodziewałam się , że będzie gorzej)

BONPRIX - sandalki i torebka

Dzisiaj przygotowalam dla Was post ze zdjeciami moich nowych nabytkow z BONPRIX. Nie są to niestety stylizacje, poniewaz na sandalki jeszcze za chlodno :( Ale juz nie dlugo.
Sandalki w bardzo przystepnej cenie - 79 zł
Torebka - 139 zł

Yankee Candlee

White Chocolate Bunnies - zapach delikatny, ale wyczuwalny. Pachnie dokładnie tak, jak wskazuje nazwa. Może to nie jest czysta biała czekolada, ale bardzo mi ją przypomina. Zapach słodki, cukrowy, lukrowy.

Marshmallow Chicks - to kolejny słodki zapach. Czuć lukier, ale dominującą nutą jest wanilia. Pachnie po prostu jak waniliowe babeczki :). Początkowo myślałam, że nie jest to zapach ciastkowy, ale przekonałam się o tym przy kolejnych niuchnięciach. Na sucho pachnie jak waniliowa polewa do ciasta.

Bunny Cake - to najmniej słodki zapach, ale jednak ta słodycz jest. Czuć wanilię i delikatną, bardzo delikatną cytrynkę, która nadaje całości delikatnego orzeźwienia. Te trzy zapachy należą do edycji wielkanocnej dlatego też wszystko pachnie jak ciasto :P.
Kupione w polskim sklepie internetowym Goodies - klik.

make up revolution

Awesome Metal Eyeshadow – jednym z najpopularniejszych produktów marki są tzw. folie do używania w makijażu oczu. Ja skusiłam się na odcień Rose Gold, jasny i pasujący do wszystkiego. Z początku byłam tym kosmetykiem rozczarowana, mienił się rewelacyjnie, ale nieładnie zbierał się w grudki. Kluczem do sukcesu okazała się jednak jak najmniejsza ilość zastosowanego cienia (ma kremową formułę). Daje wtedy cudny efekt drobinkowego blasku!
Eye Dust – bardzo fajne sypkie cienie! Świetne kolory, dobra pigmentacja, cudnie wyglądają nakładane na mokro. Nie udało mi się wziąć wszystkich kolorów, które mnie interesowały (były wyprzedane), więc pewnie kiedyś je dokupię.

Wszystko dostepne oczywiscie na GOODIES ;)

Świece Kingle Candle

Vanilla Cone - oprócz tego, że pięknie pachnie muszę pochwalić to jak wygląda. Piękne szkło i białe wypełnienie.

Druga z większych świec to Pumpkin Latte. Wybrałam ja, ponieważ jestem po uszy zakochana w Pumpkin Spice Latte, a jeżeli jest taka możliwość, aby taki zapach roznosił się w moim mieszkaniu to jestem na TAK!

Bardzo chciałam się podzielić moimi wrażeniami co do tych świec, ale musiałam najpierw je przetestować.Myślę, że warto zwrócić na nie uwagę.Jeżeli szkoda Wam pieniędzy na świece, polecam kupić woski, wychodzi to taniej, a pachną na prawdę bardzo intensywnie i starczą Wam na długo. Sama ostatnio częściej paliłam woski niż świeczki.

Znajdziecie je oczywiscie na GOODIES.

Zwyczajnie-klasycznie


OUTFIT
Płaszczyk – SHEIN
Sweterek – SZACHOWNICA
Jeansy – GAP
Kozaczki – BUCIK.PL
Torba – SECONHAND
Kapelusz – SECONDHAND
Zegarek – FOSSIL